<  Powrót do artykułów  

To pytanie zadaję sobie ilekroć biorę pod uwagę rozpoczęcie jakiegoś nowego zadania. Wszystko co się zaczyna lubi przysparzać tyleż ekscytującej radości co i niespodziewanych kłopotów. Wtedy to, żeby nie poddać się zniechęceniu, warto mieć gotową odpowiedź na pytanie: Dlaczego to robisz, kobieto? lub po prostu: Po co to komu potrzebne?

 

Nie inaczej rzecz się ma z wytwarzaniem biżuterii.

 

Na początku miałam ogromną frajdę z uczenia się nowych technik. Satysfakcja i zdziwienie, że fajnie coś wyszło wystarczały żeby ucinać czas ze snu i ,,wypatrywać" oczy przy nieprofesjonalnej lampce. Wtedy jeszcze nie musiałam wiedzieć czy ludzkość będzie mi wdzięczna za te ofiary. Składałam je własnej radości.

 

Problem zaczął się w momencie, gdy uświadomiłam sobie, że żarty się skończyły i trzeba by zacząć myśleć o szukaniu rynku zbytu, bo chyba nie dam rady przestać produkować, a zaskórniaki na nowe materiały oraz miejsce w szufladzie na gotowe wyroby kończą się... No tak. To oznacza założenie DG i całą związaną z tym procedurę uświadamiania sobie, w co się człowiek pakuje.

 

W skrócie zakomunikuję tylko, że przebrnęłam już przez większość płotków, z których istnienia na dzień dzisiejszy zdaję sobie sprawę. Jakie niezwykłe niespodzianki skrywają przepisy, które być może przeczytam w najbliższym czasie - doprawdy nie wiem. Natomiast szybko okazało się, że w trybie pilnym muszę orzec - DLACZEGO TO ROBIĘ? W przeciwnym razie polegnę.

 

Ustaliłam więc skrupulatnie, która misja dobra publicznego zostanie zrealizowana i jaka część ludzkości odniesie korzyść dzięki mojej pracy. Podzielę się z szeroką publicznością wynikami tej analizy, dzięki czemu wszystko nabierze niezbędnej powagi, mnie pomoże nie uciec z płaczem z Urzędu Skarbowego lub Probierczego, a którejś z moich przyszłych klientek, być może, zakochać się w jakimś drobiazgu. Otóż:

 

Robię biżuterię która:

 

1) jest ŁADNA i TRWAŁA ( ostatnio w pewnej sieciówce chciałam się przyjrzeć konkurencyjnym produktom - bransoletka rozsypała mi się w ręce - dosłownie, bo w drugiej trzymałam koszyk z zakupami)

 

2) nie zdarzyło mi się zrobić dwóch takich samych rzeczy (z wyjątkiem kolczyków, gdzie jest to raczej wskazane, ale wcale nie łatwe) - to znaczy - NIEPOWTARZALNA

 

3) postanowiłam nie rezygnować ze srebra (pomimo, że wymaga to dodatkowych kosztownych formalności) , bo sama nie toleruję ,,zwykłych" świecidełek, dzięki temu ,,odjazdowa" np. sutaszowa bransoletka jest dla wszystkich - NIE WYWOŁUJE UCZULENIA.

 

Ja myślę, że to wystarczy, żeby przekonać największego sceptyka, bo mnie samą przekonuje (na razie).

 

02 marca 2017

byViolet

Dlaczego?

byViolet

Wioletta Bieniasz

Al. Partyzantów 1/4

59-700 Bolesławiec

NIP 612 106 70 29

> Wnętrza

> Oferta

> Galeria

> Cennik

 projekty@byViolet.pl

> Biżuteria

> Galeria

> Blog

> Kontakt

 tel. 509 183 651

info@byViolet.pl